Bardzo sprawnie przyzwyczajamy się do różnych życiowych doświadczeń. Szybciej oczywiście adaptujemy to, co pozytywne niż to, co negatywne. Zdarzenia przyjemne umysł przesuwa z kategorii „nowe-uważaj“ do kategorii „norma-bezpieczne“bez oporów. I choć na pierwszy rzut oka nic w tym złego, w rzeczywistości mechanizm hedonistycznej adaptacji – bo nim mowa – prowadzi do nie-zwracania-uwagi na dobre „rzeczy“w naszym życiu i traktowania ich jak coś najzupełniej zwyczajnego – coś, co nam się poprostu należy.

I tak, pierwszy bukiet od ukochanego/ej pachnie najintensywniej, jest najbardziej kolorowy i budzi największe emocje – kolejne już „nie są“ tak piękne; pierwsza przejażdżka nowym autem budzi większą ekscytację niż każda kolejna.

Co robić? Rozwiązaniem nie jest kupowanie większych lub więcej bukietów, zmiana ukochanego/ej lub zmiana samochodu, rozwiązaniem jest celowe zwracanie uwagi na przyjemne rzeczy w życiu i DELEKTOWANIE się nimi (by ponownie przeżyć i zapamiętać); WYRAŻANIE WDZIĘCZNOŚCI za to, co wydaje się oczywiste (np. zdrowie; praca, która daje godny dochód; czas na spotkanie z bliskimi; możliwość uprawiania sportu); POWSTRZYMYWANIE SIĘ od przyjemności na określony czas (np. post czekoladowy, winny, inny); postawienie na ZMIENNOŚĆ i ZASKOCZENIE w dostarczaniu pozytywnych bodźców; używanie NEGATYWNEJ WIZUALIZACJI i powrót do momentu kiedy to pozytywne zdarzenie jeszcze nie miało miejsca tak, aby docenić obecną sytuację.

Więcej na temat także innych mentalnych przeszkód dla szczęścia znajdziesz w ebooku pt. Droga do szczęścia.