Większość tego, co myślałaś, że Cię uszczęśliwi nie dało takiego poczucia szczęścia, jakiego oczekiwałaś? Nawet to, co początkowo przyniosło poczucie szczęścia z czasem zblakło? Patrzysz na innych i Twoje życie wydaje się czasami nudne, puste, pozbawione sensu? Po okresach pełnych pozytywnych emocji znajdujesz siebie znowu w „emocjonalnym niżu”? Jedno negatywne, drobne doświadczenie kładzie się cieniem na cały miniony dzień? Cokolwiek z tego brzmi znajomo? Jeśli „tak” to znak, że Twój umysł działa prawidłowo! A to, czego doświadczasz to efekt mentalnych przeszkód dla szczęścia. I na tym koniec dobrych wiadomości! Ponieważ te „domyślne” ustawienia naszego umysłu niekoniecznie sprzyjają szczęściu.
Pierwsza przeszkoda dla szczęścia to hedonistyczna adaptacja. Bardzo sprawnie przyzwyczajamy się do różnych „rzeczy” i życiowych doświadczeń. Szybciej oczywiście adaptujemy to, co pozytywne niż to, co negatywne. Zdarzenia przyjemne umysł przesuwa z kategorii „nowe-uważaj“ do kategorii „norma-bezpieczne“ bez oporów. I choć na pierwszy rzut oka nic w tym złego, w rzeczywistości mechanizm ten – prowadzi do nie-zwracania-uwagi na dobre „rzeczy“ w naszym życiu i traktowania ich jak coś najzupełniej zwyczajnego – coś, co nam się po prostu należy. I tak, pierwszy bukiet od ukochanego/ej pachnie najintensywniej, jest najbardziej kolorowy i budzi największe emocje – kolejne już „nie są“ tak piękne; pierwsza przejażdżka nowym autem budzi większą ekscytację niż każda kolejna.
Druga przeszkoda to niewłaściwe afektywne prognozy i związane z nimi „błędne pragnienia”. Przeceniamy wpływ konkretnych życiowych wydarzeń na nasze emocje: ani podróż dookoła świata nie uszczęśliwi nas tak bardzo i na tak długo jak nam się wydaje; ani rozstanie z ukochanym/ną nie będzie tak druzgocące i bolesne jak przypuszczamy; ani rozpoczęcie wymarzonej pracy nie uszczęśliwi nas wreszcie. Jesteśmy co prawda w stanie przewidzieć, czy dane zdarzenie wpłynie na nas pozytywnie czy negatywnie jednak PRZECENIAMY INTENSYWNOŚĆ I RAMY CZASOWE odczuwanych emocji. W przypadku pozytywnych zdarzeń, brak oczekiwanego pozytywnego efektu może rodzić rozczarowanie i sabotować poczucie szczęścia. Badania pokazują, że poczucie szczęścia nowożeńców już po dwóch latach od ślubu wraca do poziomu sprzed zawarcia związku.
Kolejną przeszkodą są niewłaściwe punkty referencyjne (punkty odniesienia). „Rzeczy”, zdarzenia, doświadczenia nie są takie jakie są, ale są takie jak nam się wydają być w zależności od tego do czego je porównujemy. Nasz umysł nie postrzega rzeczywistości w wartościach bezwzględnych, zawsze ocenia w relacji do punktów odniesienia. A ponieważ najczęściej odnosi się do tego, co wyjątkowe, choć niekoniecznie odpowiednie czy powszechne – często obniża nasze odczuwanie szczęścia. Punktami referencyjnymi mogą być własne doświadczenie – to gdzie jesteśmy lub gdzie byliśmy (w przypadku wynagrodzeń badania pokazują, że jeśli obecne wynagrodzenie to 1$ to oczekiwane wynagrodzenie to 1,4$- van praat&Frijters, 1999) lub inni ludzie (ważne jest dla nas żebyśmy nie mieli gorzej od innych, nawet jeśli „gorzej od innych” oznaczałoby dwa razy lepiej niż w obecnej sytuacji). Punkty referencyjne mogą nam dobrze służyć, jeśli wybieramy je świadomie, ambitnie i osiągalnie.
Przeszkodą dla szczęścia może też być nasza wiara i przekonanie na temat tego, czy możemy się zmienić. Ludzie zazwyczaj charakteryzują się jednym z dwóch sposobów myślenia mindset. Stały sposób myślenia fixed mindset charakteryzuje przekonanie, że podstawowe właściwości takie jak inteligencja i talenty są niezmiennymi cechami. Rozwojowy sposób myślenia growth mindset to przekonanie, że inteligencja może być poddana treningowi i większość podstawowych umiejętności może być rozwijana poprzez determinację i ciężką pracę. Stały sposób myślenia sprawdza się – daje dobre samopoczucie – tylko wówczas, jeśli nie chcesz się rozwijać, poprawiać, czegoś zmieniać. Ludzie z rozwojowym sposobem myślenia uczą się efektywniej, bo uważają, że ciężka praca się opłaca, a nawet, że jest warunkiem koniecznym sukcesu i osiągnięć.
Szczęście sabotować może też brak wiedzy. Patrząc na szczęście oczami naukowców (Selligman) można zauważyć trzy jego aspekty: pozytywne emocje, zaangażowanie i poczucie sensu. Jeśli chodzi o pozytywne emocje, to teoria stałego poziomu szczęścia set point theory mówi, że każdy człowiek ma określony, genetycznie uwarunkowany, charakterystyczny i w miarę stały zakres ich odczuwania. Oznacza to, że niezależnie od okresów wyjątkowo pozytywnych czy negatywnych emocji, każdy z nas „wróci” do swojego stałego zakresu pozytywnych emocji. Posiadanie takiej wiedzy może pomóc pozbyć się nierealnych oczekiwań, że np. wygrana w maratonie uszczęśliwi nas na wieki oraz wesprzeć dyscyplinę w kultywowaniu szczęśliwych działań. Nie ma póki co dowodów na to, że ta sama zasada dotyczy dwóch pozostałych aspektów szczęścia: poziomu zaangażowania czy poczucia sensu.
Przeszkodą na drodze do szczęścia może też okazać się nasze podejście do podejmowania decyzji. Psychologowie odkryli, że podejście ludzi do podejmowania decyzji można przyporządkować do jednej z dwóch kategorii: albo jesteśmy Maksymalistami albo Optymalistami. Maksymalista dąży do podjęcia decyzji, która będzie możliwie najlepszą. To podejście wiąże się z dłuższym procesem decyzyjnym (wyszukanie i rozpatrzenie wszystkich dostępnych opcji trwa) oraz często niepokojem, czy podjęta decyzja jest rzeczywiście najlepsza. Optymalista podejmuje decyzje wystarczająco dobre, tzn. kiedy kluczowe dla niego kryteria są spełnione. Większość ludzi – mimo określonych osobistych tendencji – bywa zarówno maksymalistami jak i optymalistami w zależności od sytuacji i wagi decyzji. Psycholog Barry Schwartz dowodzi, że Optymaliści są bardziej szczęśliwi od Maksymalistów.
Ostatnia przeszkoda to pewna „negatywna skłonność” umysłu (Rick Hanson). Dla naszych przodków, przez pokolenia żyjących na sawannie, unikanie zagrożenia oznaczało przetrwanie. Czujność i właściwa, szybka reakcja na naturalne zagrożenie, agresję społeczną, ból fizyczny lub psychiczny pozwalały przeżyć. „Nagrody” w postaci dostępu do żywności, możliwości schronienia, społecznego wsparcia czy przyjemności (fizycznych i psychicznych) były tylko miłym dodatkiem. Te warunki wpłynęły na kształt naszego umysłu. I tak odczuwamy większe cielesne pobudzenie pod wpływem negatywnych impulsów; ból jest „produkowany” wszędzie, przyjemność w określonych miejscach; mózg reaguje silniej na bodźce negatywne; ok. 65% ciała migdałowatego przesiewa negatywne bodźce; system ciało migdałowate-hipokamp wyróżnia negatywne doświadczenia wyraźniej w pamięci. Stąd szczęśliwsi są Ci, którzy świadomie nie poddają się tej negatywnej skłonności.
Więcej przeczytasz w e-booku pt. Droga do szczęścia. Jak Pokonywać Siedem Mentalnych Przeszkód






















































