„Dziękuję” to jedno z trzech „magicznych” słów (pozostałe to dla przypomnienia: proszę i przepraszam), których uczymy się jako dzieci. Sama wdzięczność jest cenioną wartością wszystkich wielkich religii świata. Pozytywny wpływ wdzięczności na nasze życie od lat promują różne poradniki z dziedziny samorozwoju. W końcu wyniki naukowych badań dostarczają dowodów na pozytywny wpływ wdzięczności na poczucie szczęścia (m.in. Emmons & McCullough, 2003; Rash, Matsuba, Prkachin, 2011).
W świetle badań oddziaływanie wdzięczności sięga o wiele dalej: zwiększa odporność na stres, blokuje negatywne emocje, powoduje wzrost poczucia własnej wartości, obniża ciśnienie krwi, zwiększa ochotę na ćwiczenia fizyczne (Emmons&Mccullough, 2010), wpływa też na wzrost aktywności pracowników (Grant&Gino, 2010).
Dowodów na pozytywny wpływ wdzięczności na nasze samopoczucie nie brakuje zapewne również w naszym osobistym doświadczeniu. Co zatem staje na przeszkodzie, żeby ten niewymagający pieniędzy i skuteczny sposób na szczęście stosować?
Jedną z czterech głównych przeszkód w odczuwaniu wdzięczności jest hedonistyczna adaptacja – umiejętność przystosowania się. Bardzo sprawnie przyzwyczajamy się do różnych rzeczy i życiowych doświadczeń. Szybciej oczywiście adaptujemy to, co pozytywne niż to, co negatywne. Zdarzenia przyjemne umysł przesuwa z kategorii „nowe-uważaj!“ do kategorii „norma-bezpieczne“ bez oporów.
I choć na pierwszy rzut oka nic w tym złego, w rzeczywistości mechanizm ten prowadzi do nie-zwracania-uwagi na dobre „rzeczy“ w naszym życiu i traktowania ich jak coś najzupełniej zwyczajnego – coś, co nam się po prostu należy. I tak, pierwszy bukiet od ukochanego pachnie najintensywniej, jest najbardziej kolorowy i budzi największe emocje – kolejne już „nie są“ tak piękne; pierwsza przejażdżka nowym autem budzi większą ekscytację niż każda kolejna.
Drugą przeszkodę stanowi pewna „negatywna” skłonność naszego umysłu. Właściwie chodzi o skłonność do zwracania większej uwagi na to, co negatywne, niż to co pozytywne i lepsze zapamiętywanie tego, co potencjalnie niebezpieczne. Unikanie zagrożenia przez naszych przodków z sawanny miało większe znaczenia dla ich przetrwania niż dążenie do przyjemności, nagrody. „Jeśli nie zjesz marchewki dziś, cały czas masz na nią szansę jutro; lecz jeśli nie unikniesz kija dziś, możesz już nie mieć okazji na cokolwiek w przyszłości” (Rick Hanson). W efekcie zwracamy większą uwagę i lepiej zapamiętujemy zagrożenia, „rzeczy nieprzyjemne i negatywne”. Ostatecznie mamy wrażenie, że jest niewiele rzeczy, za które możemy być wdzięczni.
Trzecią przeszkodą jest nasz sposób myślenia o wdzięczności. Jeśli uważasz, że jesteś samowystarczalny, do wszystkiego doszedłeś sam i nie dostrzegasz wpływu innych osób i zdarzeń na twoją sytuację – nie ma mowy o wdzięczności. Jeśli sądzisz, że wyrażając wdzięczność jesteś zbyt skromny lub, że odbierasz sobie zasługi – nie ma mowy o wdzięczności. Jeśli wydaje ci się, że dziękując oddajesz innym władzę – nie ma mowy o wdzięczności. Jeśli myślisz, że wdzięczność nie jest możliwa w trudnej sytuacji lub w cierpieniu -– nie ma mowy o wdzięczności. Jeśli uważasz, że musisz być religijny, aby być wdzięczny – nie ma mowy o wdzięczności. Jeśli traktujesz wdzięczność jak naiwną formę pozytywnego myślenia – nie ma mowy o wdzięczności.
Czwartą przeszkodę może stanowić nieumiejętność efektywnego dziękowania tzn. Takiego, aby osoba której dziękujesz naprawdę poczuła się doceniona. Zwykłe „dzięki”, „dobra robota” rzucone niedbale – to może być za mało, aby odczuć pozytywny wpływ wdzięczności na życie.
Wyrażanie wdzięczności wymaga uwagi i pokory. Oba czynniki są równie ważne, bo bez zatrzymania uwagi trudno rozpoznać okazje do bycia wdzięcznym, a bez pokory trudno przyznać, że to co dobre w życiu pochodzi też z zewnątrz, od innych.
Więcej na ten temat znajdziesz w ebooku pt. Wdzięczność






















































